Kiedyś nie zdawałam sobie że poznam taką osobę, którą mogłabym pokochać tak bardzo mocno, że mogłaby ona stać się dla mnie wszystkim. Czasami też jest tak że ta miłość nie jest odwzajemniona. Tak jak jest w moim przypadku...
Jestem zwykłą 15-sto letnią dziewczyną, z nie za bogatej rodziny, ale moi rodzice zawsze mi się starają dawać wszystko co tylko mogą, co bardzo cenie i cieszę. Moje marzenia są nie banalne, w miarę dobrze się uczę, ale też się zdarzą jakieś jedynki, jestem uczennicą klasy 3 gimnazjum. Nie wiedziałam że to wszystko tak szybko przyjdzie, chociaż wciąż wierze że będzie dobrze i że wszystko się odwróci w moją stronę.
Ale dobra zacznijmy od samego początku. Gdy byłam w pierwszej klasie gimnazjum, nie znałam praktycznie nikogo, może jedną osobę z pierwszych klas. No ale cóż mogę powiedzieć, nie interesowało mnie to za bardzo, gdyż miałam przyjaciółkę w starszej klasie i przeważnie z nią się kręciłam na przerwach. Ja małolata więc jeszcze wtedy kręciły mnie dyskoteki i te sprawy szkolne, po jednej z takich rzeczy dostałam wiadomość, od jakiegoś chłopaka, nie kojarzyła go zbytnio, wiedziałam tylko że chodzi do mnie do szkoły i że jest w pierwszej klasie. Pisało nam się w miarę dobrze, no ale cóż z tego jak nie wiedziałam za bardzo kto to jest, prawił mi komplementy i te sprawy, ale ja nie byłam zainteresowana jego "zalotami" nawet chciał ze mną być, ale skoro nie znałam go, nie wiedziałam jak on wygląda to co miałam zrobić? Chyba się od razu nie zgodzić, na tyle głupia to nie byłam wtedy, chociaż patrząc na tą sprawę dzisiaj, stwierdzam że byłam głupia i to strasznie. Ale przejdźmy dalej, nie mieliśmy ze sobą takiego dobrego kontaktu aż do tegorocznych wakacji, miałam wielkie problemy, z chłopakiem, a raczje byłym chłopakiem, przyjaciółką, rodziną. Nie chciałam żyć, nie miałam dla kogo, po co i dlaczego. Wtedy on jak anioł stróż spadł mi z nieba, był ze mną w najtrudniejszych chwilach, obiecałam mu że nic sobie nie zrobię, on mi obiecał że będzie wszystko dobrze, jedyna osoba,która była mi tak chętna do pomocy i powiedział mi że wszystko mógłby dla mnie zrobić żebym była szczęśliwa. On też miał problemy, nie chciałam być gorsza. Podobała mu się pewna dziewczyna, strasznie chciałam mu pomóc, nie mogłam być gorsza, on mi tak bardzo pomógł, to czemu ja nie mogłam mu? Doradzałam mu, mówiłam żeby się nie poddawał żeby walczył do końca, że wszystko będzie dobrze, tak samo jak on mi i do dzisiaj żałuje tych wszystkich moich słów które mu powiedziałam. Tych wszystkich rad, wszystkiego żałuje. Wszystko było pięknie, fajnie, ale gdy on zaczął do mnie inaczej tak pisać, tak słodko, fajnie i przyjemnie, myślałam że coś z tego będzie. Miałam w głębi duszy, ciche nadzieje, że coś może z tego wyjść. Od tego momentu zdałam sobie sprawę że tak naprawdę to nie ma w ogóle sensu. Nie wiem do dzisiaj czy byłam zabawką czy też nie, wszystko jest dla mnie za trudne. Na początku myślałam że to chwilowe zauroczenie, zaraz mi przejdzie i będzie dobrze, ale cóż przeliczyłam swoje szanse, i jednak to się nie sprawdziło, tak naprawdę się w nim zakochałam, ale teraz w tym momencie wszystko zaczyna się jak z bajki. Ja jestem zwyczajną dziewczyną, nie mam pieniędzy żeby się ubierać za nie wiadomo jakie pieniądze, to jest dla mnie ciężkie, wole sobie kupić coś do jedzenia czy jakieś vansy czy coś, naprawdę, mnie to nie kręci. On jaki jest? Popularny chłopak w szkole, wyskoki, przystojny, kochany, gra w koszykówkę, też jest wiele innych dziewczyn które się wokół niego kręcą, ale też nie zapomnijmy o najważniejszym! ON MA DZIEWCZYNĘ.
Ja zwykła, prosta dziewczyna i on taki lepszy, fajniejszy. Czy coś może z tego wyjść?
http://ask.fm/bieberandbeliebersforever
słodzkie :*
OdpowiedzUsuń